czwartek, 13 lipca 2017

JP DELANEY - LOKATORKA

JP DELANEY - LOKATORKA
Tytuł oryginału: The girl before
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14.06.2017




Emma wraz z Simonem przeprowadza się do bardzo specyficznego mieszkania. Właściciel narzuca im pewne reguły, których muszą przestrzegać aby tam zamieszkać. Emmie jednak to nie przeszkadza. Po traumatycznych przeżyciach, w których została napadnięta w poprzednim miejscu zamieszkania, bardzo się zmieniła, ale spokój ducha udaje jej się osiągnąć właśnie w tym nowym mieszkaniu, który posiada bardzo surowe i minimalistyczne wnętrze.
Kolejna lokatorka, Jane, trafia do tego mieszkania po porodzie, w którym przyszło na świat jej martwe dziecko. Kobieta nie może się pogodzić z tą stratą, ale gdy się przeprowadza, jej życie na nowo zaczyna się układać. Wdaje się w romans z właścicielem, który lubuje się w jednym typie urody przez co każda jego kobieta jest podobna do poprzedniej. Gdy Jane natrafia na historię domu, w którym doszło do tragedii, jest mocno zdeterminowana aby rozwiązać zagadkę śmierci jednej z lokatorek. To okazuje się być bardzo niebezpieczną misją, bo w domu Jane zaczynają się dziać dziwne rzeczy. "Lokatorka", to książka, o której jest teraz bardzo głośno. Określa się ją mianem nawet najlepszego thrillera roku, każdy chce ją mieć, każdy chce ją przeczytać, każdy chce zostać zaintrygowany. Ja nie byłam gorsza. Gdy dowiedziałam się, że jest to thriller psychologiczny, chciałam jak najprędzej mieć tę książkę. Tak mocno jej pragnęłam, że ją kupiłam, a za dwa dni przyszła mi właśnie ta paczka wraz z jeszcze jakąś inną. Ta druga paczka to też była "Lokatorka", ale od wydawnictwa. No cóż. Czasem marzenia się spełniają podwójnie :D
Niestety, trochę się zawiodłam na tej pozycji. Wydaje mi się, że jest za mało psychologii w tym thrillerze. Fabuła nie intryguje tak jak powinna, co nie oznacza, że czyta się to źle. Bardzo fajnie mi się ją czytało, ale nie miałam takiego efektu zaskoczenia, nie była taka ciekawa, żebym chciała ją czytać bez przerwy. Nie wspominając o tym, że od początku domyśliłam się kto był zabójcą. Czekałam ba ten efekt wow. Miałam nadzieję, że na końcu się coś zmieni, ale niestety się nie doczekałam. Książka jest napisana lekkim językiem, przyjemnie się ją czyta, ale jeśli ktoś szuka książki, która rozwali mu mózg, to "Lokatorka" nie spełni tego zadania. Jest dobra aby poczytać ją dla odstresowania, a nie dla wielkich efektów i zwrotów akcji. Jednak cieszę się, że mogłam zapoznać się z tą lekturą. Spędziłam z nią miło czas, poznałam niezwykle barwnych bohaterów, którzy byli trochę pokrzywdzeni przez los, ale swoje też mieli za uszami.
Moja ocena to 6/10
Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz :)


Opis wydawcy:

Idealne mieszkanie. Wymarzona lokatorka. Doskonała zbrodnia.
Emma już nie mieszka przy Folger Street 1, na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Kobiety łączy coś jeszcze – enigmatyczna więź z właścicielem apartamentu. Jednak po pewnym czasie obok pożądania pojawia się niepewność i niepokój. Co różni Emmę i Jane? Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak.

niedziela, 2 lipca 2017

Agnieszka Lingas - Łoniewska - Wszystko wina kota

Agnieszka Lingas - Łoniewska - Wszystko wina kota
Data wydania: 24.05.2017
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 400





Lidia Makowska pisze pod pseudonimem Róży Mak. Tak po prostu woli, bo wtedy ma spokój i nie ma wokół niej tego rozgłosu. Każdą jej książkę recenzuje niejaki Jack Sparrow, który również nie ujawnia swojej prawdziwej tożsamości. Zawsze znajdzie w tych książkach coś, co można skrytykować, wytknąć niektóre kwestie. 
Jeremi jest sąsiadem Lidii, który zawsze znajduje u siebie w mieszkaniu kota Lidki, a oprócz tego jest przystojnym "surferem", którego kobieta podziwia z balkonu. 
Karolina jest agentką Róży. Samotnie wychowywała syna, a gdy poznaje Jacka przeszłość daje o sobie znać.
Tatiana jest prezesem, a młody i przystojny Ariel jest w tej firmie informatykiem. Problem w tym, że między nimi jest 10 lat różnicy.
Aneta jest żoną i matką lecz jej życie popada w rutynę, a najgorsze, że z małżeństwem jest tak samo. Na dodatek kobieta zaczyna wyczuwać na ubraniach męża zapach perfum obcej kobiety.
James jest kotem, który stawia na drodze Lidii Jeremiego i obserwuje rozwój wydarzeń swoimi kocimi oczami.
Lidia, Tatiana, Karolina, Aneta to przyjaciółki, które spotykają się co jakiś czas aby  czasem ponarzekać na całe zło świata, a innym razem po to aby się pochwalić jak układa im się życie.

Chcę być w stu procentach szczera. Więc muszę opowiedzieć o czymś, co jeszcze ostatnio miało miejsce. Chodzi mi o to, że nigdy nie ciągnęło mnie do twórczości Pani Agnieszki, a dobre opinie jej książek skutecznie mnie odstraszały. Tak, odstraszały. Byłam chyba za bardzo uprzedzona. Chociaż nawet nie wiem czemu. Może przez te wszystkie pochwały, które czytałam na temat tych powieści? I czemu mówię w czasie przeszłym? Bo po przeczytaniu tej książki wszystko się zmieniło. Ta książka wszystko zmieniła. Była perfekcyjna pod każdym względem, a historia mnie w sobie na dobre rozkochała. Jeszcze z jednej strony chciałabym mieć się do czego przyczepić, ale z drugiej cieszę się, że nie mam do czego, bo to wszystko w niej było takie prawdziwe, bohaterowie byli zwykłymi ludźmi, którzy zmagają się ze swoimi problemami, ale jest to napisane w taki sposób, że czyta się to bardzo przyjemnie i ani trochę nie jest to nudne. Niektórzy mogliby zapytać "Co ciekawego może być w książce, w której czyta się o życiu zwykłych ludzi?". A jednak taka książka może być ciekawa jeśli tylko narracja jest poprowadzona w taki sposób, że wciąga czytelnika do tego świata i przeżywa się wszystko wraz z tymi ludźmi. Na dodatek oni są tacy, że nie da się ich nie polubić. Szczególnie polubiłam Tatianę, Ariela i Jeremiego. Książka jest napisana z różnych punktów widzenia i można poznać prawie każdego z bohaterów, dzięki czemu można się bardziej z nimi zżyć.
"Wszystko wina kota", to książka, która posiada bardzo proste przesłania, ale czasem najprostsze rzeczy mogą być najwspanialsze.
Już teraz wiem, że muszę przeczytać więcej książek Pani Agnieszki i przegonić te uprzedzenia jak najdalej, chociaż mam wrażenie, że już zostały przegonione. Ale co tam, przecież można zrobić to bardziej dobitnie, prawda? Przynajmniej to będzie dobrą wymówką aby w domu pojawiły się nowe książki :D 


Opis wydawcy:
Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 

Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. 

wtorek, 27 czerwca 2017

Alicja Sinicka - Oczy wilka

Alicja Sinicka - Oczy wilka
Data wydania: 24.05.2017
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron: 444





Lena przyjeżdża do miasteczka, w którym ma wynajmować pokój u swojej przyjaciółki. Jednak po przyjeździe do Głębi od razu przytrafia jej się nieprzyjemny incydent, a zamieszany jest w to również Artur Mangano. Mężczyzna o wilczym spojrzeniu, który uchodzi w mieście za niebezpiecznego. Dziewczyna poznaje go jako dżentelmena. Jednak im bardziej brnie w tą znajomość, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że Artur jest bardzo skomplikowanym człowiekiem i zamiast poznawać go, staje się w jej oczach coraz bardziej obcy.
Czasem spotykamy na swojej drodze kogoś, kto wzbudza nasze zaufanie od początku, ale im bardziej go poznajemy, tym bardziej żałujemy, że wpuściliśmy go do swojego życia. Tajemnice zazwyczaj wszystko niszczą. Szczerość jest najlepszym przyjacielem miłości.

Zwróciłam uwagę na tę książkę po poleceniu jej przez K.N.Haner. Więc gdy dostałam ją w propozycjach do recenzji, to od razu się zgodziłam. Jednak nie wiązałam zbyt wielkich nadziei. Pomimo tego, że przeczytałam już trochę książek polskich autorów, to do nowych nie mam jeszcze takiego zaufania. Zaczęłam ją czytać gdy miałam tak zwany "zastój czytelniczy". Jednak tak się wciągnęłam w tę historię, że skończyłam ją w dwa dni. Cholera jakie to było dobre! Autorka idealnie rozwinęła wątki. Zauważyłam, że wszystko zostało dokładnie przemyślane i dopracowane. Niby jest to niepozorna książka, którą z łatwością się czyta, bardzo szybko wciąga aby dojść do tego momentu, w którym pojawiają się tajemnice, sekrety i jakieś szemrane interesy. Wtedy to już totalnie da się utonąć w książce. Chciałam jak najszybciej ją skończyć aby dowiedzieć się o co tu chodzi i co jest grane. Co najważniejsze - i chwała za to autorce - nie ma tu praktycznie scen erotycznych. Można je policzyć na palcach jednej ręki, a i tak nawet będzie ich za dużo. Jednak gdy pojawiła się taka scena, nie została za bardzo opisana więc to tyle dobrze, bo za bardzo się ona nie udała. Wydaje mi się, że w tym momencie jest przesyt tych erotyków więc ta książka jest idealną odskocznią od tego wszystkiego. 
Bardzo polecam miłośnikom literatury kobiecej, które mają dość typowych, schematycznych romansów/erotyków i liczą na coś więcej, na więcej fabuły, a nie seksu! Nikt nie powinien się zawieść, bo treść jest cudowna i po prostu musicie to przeczytać! Taka książka nie może przejść niezauważona! 
Napisałam wyżej, że tajemnice wszystko niszczą. Ta książka jest zbudowana na tajemnicach, a poznanie ich może zaboleć. 


Opis wydawcy:
Lena Kajzer, świeżo upieczona absolwentka studiów licencjackich, zaczyna właśnie nowy rozdział w życiu. Zmiana miejsca, staż w dużej firmie, pokój wynajęty w mieszkaniu przyjaciółki w niewielkiej miejscowości Głębia – wszystko to ma pomóc jej oderwać się od przeszłości. Przypadek sprawia, że nowe życie Leny zaczyna się z hukiem (i to całkiem dosłownie), kiedy z rozpędu wjeżdża swoim autem w zaparkowany samochód najbardziej tajemniczego mieszkańca miasteczka. Człowieka o opinii kogoś bardzo niebezpiecznego, a przy tym posiadacza najbardziej niezwykłych oczu, jakie Lena kiedykolwiek widziała.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Katy Evans - Ms. Manwhore

Katy Evans - Ms. Manwhore
Tytuł oryginału: Ms. Manwhore
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 25.05.2017





Dla tych, którzy nie czytali jeszcze serii to może być SPOILEREM!

Po raz kolejny możemy wkroczyć do życia najgorętszej pary Chicago, aby śledzić ich przygotowania do ślubu. Prace idą pełną parą i jest pewne, że to będzie najlepszy ślub w historii. Młodzi świata poza sobą nie widzą. Są jak nastolatkowie, którzy po raz pierwszy się zakochali i odkryli co to seks. Jednak Rachel postanawia, że przed ślubem powstrzymają się od intymnych igraszek do czasu nocy poślubnej. Tylko czy Malcolm pozwoli jej zrealizować ten plan?
Tahoe coraz bardziej stara się o względy Giny, ale ta pozostaje nieugięta nawet pomimo tego co czuje do tego faceta.

Ta część jest takim fajnym zakończeniem ich historii. Nie ma tu dramatów, kłótni, zwrotów akcji. Wszystko jest cukierkowe przez co wyszło trochę nudno i za słodko, ale książka ma około 200 stron więc można to przeżyć, chociaż nieco ciężko się to czytało. Nie chodzi mi o to, że to było złe. Fani twórczości Evans wiedzą czego się po niej spodziewać. Zawsze znajdzie się jakieś "ale". Przez poprzednie tomy lepiej się brnęło, bo tam dostaliśmy trochę dramaturgii i dlatego było ciekawiej. Autorka po prostu chciała dać im spokojny finał i to nam właśnie przekazała.
Może ta historia jest trochę niedopracowana, może i ten motyw większości się już przejadł, może główna bohaterka czasami denerwuje, ale Katy świetnie kreuje męskich bohaterów przez co sprawia, że chcemy czytać te książki. Czy to bokser czy biznesmen - i tak dostaniemy dużą dawkę seksapilu i testosteronu. To książki, które można poczytać w leniwe, spokojne wieczory gdy nie mamy ochoty na nic innego.
Polecam tą część fanom serii Manwhore, którzy są ciekawi jak wyglądał wielki dzień Saintów :) 

Opis wydawcy:
Oto ostatnia część namiętnej serii Katy Evans. Love story, które spowodowało szybsze bicie serca u niejednej czytelniczki, wybucha na nowo. Jaką niespodziankę los przygotował Malcolmowi Saintowi i Rachel Livingston, czyli najmodniejszej parze w Chicago? Choć od początku była między nimi niewiarygodna chemia, w pewnym momencie zawisł nad nimi cień mrocznych tajemnic. Jednak pasja i pożądanie zwyciężyło.
Jak skończy się ta historia?
Czy najbogatszy i cieszący się ogromną sławą przystojniak w końcu się ustatkuje?
A może jedna kobieta to za mało?
Ostateczne decyzje zostaną podjęte. Ms. Manwhore to oszałamiające zakończenie serii.


sobota, 17 czerwca 2017

Mateusz Wieczorek - 66 Dusz

Mateusz Wieczorek - 66 Dusz
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 30.04.2017
Ilość stron: 460
Kategoria: Sensacja






Na wstępie poznajemy dwóch mężczyzn, którzy w pizzerii obmyślają swój plan jak się wzbogacić. W końcu kończą napadając na bank, ale gdy do niego wchodzą okazuje się, że tam czeka na nich niespodzianka.
Papież przegrywa w pokera Srebrne Lustro. Levi Nathan, który jest wcieleniem szatana staje się nowym posiadaczem cennego artefaktu. Rodrigo VI wynajmuje najlepszych złodziei świata aby odzyskali dla niego Lustro. Grupa Laurenta Durentiusa musi zmierzyć się z samą śmiercią aby wykonać zlecenie bowiem sam Dan McAabre depcze im po piętach.

Pierwsze co ujrzałam, to okładka. Taka w moim stylu! Tak, jestem Okładkową Sroką i nie wstydzę się tego przyznać. Czasami pierwsze co mnie przyciąga to okładka. I wiecie co? Uwielbiam gdy treść jest równie dobra. Tak jest w tym przypadku. Już od pierwszych stron wiedziałam, że to będzie dobra książka i ani trochę się na niej nie zawiodłam.
Rozdziały są napisane z punktu widzenia kilku różnych osób i to jest świetne, bo można poznać ich samych, ich myśli oraz ich rolę w książce. Akcja dzieje się w teraźniejszości i w przeszłości. Ale wszystko układa się w jedną całość. Nie zostajemy rzuceni od razu na głęboką wodę, ale stopniowo poznajemy historie bohaterów. Wydaje mi się jednak, ze za mało została ukazana postać Dana. Chciałabym bardziej zagłębić się w jego historię, poznać go bliżej i zobaczyć jak się stał tym kim się stał. A tak - pojawił się i nic o nim właściwie nie wiadomo. Tajemniczy gość :D 
Były momenty, w których się uśmiałam. Chamskie odzywki i odrobina czarnego humoru rozładowywały tę atmosferę zła. Czasem się gubiłam w fabule, ale to przez to, że zostałam rozproszona, a ta książka zasługuje na pełną uwagę. Więc jeśli zdecydujesz się na czytanie tej historii, upewnij się, że jest Ci wygodnie, jest cicho i wejdź w świat morderców, złodziei i fałszerzy. Oni zawładną twoim umysłem, myślami i czasem. Bo z każdym jednym rozdziałem będziesz przewracać strony z zaciekawieniem co się stanie dalej. 
Polecam tę książkę nieco starszym czytelnikom. Myślę, że młodsi czytelnicy powinni poczekać z tą lekturą :)

Opis wydawcy:
Pewnego dnia przebywający na pielgrzymce w Monako papież Rodrigo VI odwiedza dawnego przyjaciela. Jest nim Levi Nathan, szef globalnego syndykatu zbrodni oraz wcielenie szatana na ziemi. Podczas „branżowej” rozgrywki w pokera, papież przegrywa cenny artefakt - Srebrne Lustro. Chcąc dyskretnie naprawić swój błąd i uniknąć skandalu na skalę światową, wynajmuje on zawodowych łowców nagród, aby odzyskali antyk. Grupie jednych z najlepszych zabójców świata, fałszerzy i złodziei, którym przewodzi Laurent Durentius, udaje się w końcu oszukać samego diabła. Ich triumf nie trwa jednak zbyt długo. Kiedy w pościg za uciekinierami zostaje wysłany Dan McAbre, grupa Durentius’a wie, że po piętach depcze im sama śmierć.

piątek, 2 czerwca 2017

K.N. HANER - NA SZCZYCIE. NIECZYSTA GRA [Przedpremierowo]

K.N. HANER - NA SZCZYCIE. NIECZYSTA GRA [Przedpremierowo]
Cykl: Miłość w rytmie rocka
Tom: III
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 14.06.2017




Warning!
Dla tych, którzy nie czytali poprzednich części, ten opis może być spoilerem. 

Rebeka i Sedrick szykują się na dzień, na który długo czekali. Po ciężkich momentach para doczekała się własnego ślubu. Wszystko idzie idealnie: ślub, wesele, starania się o dziecko. Zaczyna się nowy etap w ich życiu. Oboje się ustatkowali i oboje pragną siebie nawzajem. Ich miłość jest wręcz odurzająca i uzależniająca. Jedno bez drugiego obumiera, więdnie. Rozłąka jaką muszą przetrwać wydaje się być dla nich zbyt wyczerpująca. Czy przetrwają to wszystko? Czy długie miesiące samotności nie wpłyną źle na młode małżeństwo?

Chyba każdy ma takie książki, które przemawiają do niego bardziej niż inne. Z którymi nie chce się rozstawać, kończyć więc przedłuża to czytanie ile się da, ale jednak ciekawość woła go aby czytał dalej. 
Chyba każdy ma takie książki, przy których śmieje się i wzrusza, wkurza i przeżywa z bohaterami wszystkie dramaty, radości i rozterki.
Chyba każdy ma takie książki, które są dla niego wyjątkowe i kocha je ze wszystkimi wadami i zaletami. 
Trzeci tom mojej ulubionej serii erotycznej. Te książki po prostu robią ze mnie co chcą. Totalnie zawładnęły moim serduchem. Na tyle się zżyłam z bohaterami, że przeżywam z nimi wszystko. Dosłownie wszystko. Jeśli u nich jest źle, to u mnie to samo. Jeśli jest zabawnie to się śmieję w głos. A te dialogi! Boże, to mistrzostwo! Czasem potrafią mnie rozbawić do łez i cholernie uwielbiam taki humor w książkach. 
"Założyli mu gips do połowy łydki, a Sed zamiast się martwić o stan swojego zdrowia, oburzył się, że mu tatuaż gipsem zasłonili" 

Niby to zwykły erotyk, ale są takie zwroty akcji, że czasem czuję jakbym czytała powieść sensacyjną. 
Już chyba pisałam to przy innej serii Kasi, ale tu też warto o tym wspomnieć. Kaśka nie boi się otwarcie pisać o seksie, spełniać fantazje bohaterów o jakich większość z nas wstydzi się nawet pomyśleć. I wiecie co? Cholernie mi się to podoba. Bo nie jest to takie nudne jak w innych erotykach, że po raz setny czytasz tę samą scenę erotyczną i nic nowego się nie dzieje przez co musisz pomijać te strony i przewracać je dalej. W tych książkach tego nie ma. Jest ciekawie, otwarcie i wyuzdanie, ale nie traci przy tym dobrego smaku. No chyba, że kobieta jest ciotką cnotką, to może poczuć się trochę zgorszona. Myślę jednak, że takie osoby nie sięgają po erotyki. Występuje też wątek pary homoseksualnej, którą kocham. Są tacy uroczy ;>
Chyba za słodko trochę się wam zrobiło po tych pochwałach, co? Może trochę ponarzekamy? Ale na co? Z pewnością trochę główna bohaterka jest irytująca, ale nie aż tak, żeby się nad tym rozwodzić. Kto nie robi w życiu głupich rzeczy? No właśnie. No i końcówka... JAK MOŻNA ZOSTAWIĆ CZYTELNIKA Z TAKIM "WTF" NA TWARZY? JA NIE ROZUMIEM! JAK MAM TERAZ WYTRZYMAĆ DO PAŹDZIERNIKA? CHOLERA JASNA... 
Seria dla ludzi o mocnych nerwach, lubiących humor, dramaty, seks i przystojnych rockowców :D Ja zdecydowanie polecam :D

Strona Kasi na facebooku:
https://www.facebook.com/k.n.haner%20/


wtorek, 23 maja 2017

Alwyn Hamilton - Buntowniczka z pustyni

Alwyn Hamilton - Buntowniczka z pustyni
Tytuł oryginału: Rebel of the Sands
Data wydania: 26.04.2017
Wydawnictwo: Czwarta Strona





Do tej pory mówiono, że to Aladyn jest Królem Pustyni. Wszystkim jest lepiej przyjąć do wiadomości, że to mężczyzna stoi na czele, ale wiecie co? Przyszła kolej na to, że to kobieta wymiata w tej roli. Siądźcie wygodnie i dajcie się oczarować Buntowniczce z Pustyni!

Amani musi mieszkać wraz z ciotką, wujkiem i kuzynostwem po śmierci matki. Członkowie rodziny nie traktują jej jak jednej ze swoich tylko obdarzają ją nienawiścią i raczej się z tym nie kryją. Dziewczyna od zawsze marzy aby się stamtąd wyrwać lecz nie może tego zrobić gdyż nie uzbierała dość dużo pieniędzy na podróż. Pewnego razu trafia jej się okazja, w której może zarobić wystarczająco dużo pieniędzy aby uciec. Poznaje tam Jina - przystojnego chłopaka, który może jej pomóc zrealizować jej plan. Już niedługo okazuje się, że jest to zbieg oskarżony o zdradę stanu, a Amani zostaje posądzona o zmowę z nim i musi uciekać przed armią Sułtana. Wraz z Jinem przemierza pustynię, który doskonale wie kim ona jest, ale dziewczyna jeszcze nie wie, co w niej drzemie. 

Najpierw zakochałam się w okładce i wiedziałam, że muszę mieć tę książkę. Ostatnio wyszło kilka książek w takich klimatach, ale zdecydowanie ta najbardziej mi się spodobała. Amani jest bohaterką, którą da się polubić od pierwszych stron. Zadziorna, twarda i nie dająca sobie w kaszę dmuchać dziewczyna, która powoli realizuje swój plan. A Jin jest po prostu niesamowity. Coś w tym chłopaku mnie urzekło. Od razu mówię, że nie ma tu za wiele wątków romantycznych. Można je policzyć na palcach jednej ręki więc treść jest bardziej oparta na akcji i rebelii. Mi to pasowało chociaż kilka razy wręcz krzyczałam do książki - "No Jin, pocałuj ją!" :D Lecz on nie chciał mnie słuchać, uparciuch jeden. Treść od samego początku mnie wciągnęła, bo zaczęło się od tego jak Amani przybywa do baru na zawody strzeleckie, a ja uwielbiam takie klimaty. 
Buntowniczka z Pustyni posiada ten specyficzny klimat, który trzyma czytelnika w napięciu. Niebezpieczeństwo, magia, władza, bunt, powoli rodzące się uczucie oraz bohaterowie z charakterkiem, to wszystko można znaleźć na kartach tej powieści. 
Autorka ma wspaniały styl, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem i nie ma się problemów ze zrozumieniem tego. Polecam bardzo gorąco wszystkim! Dajcie się wciągnąć w pustynny wir wydarzeń!






Opis wydawcy:
Bardziej wybuchowa niż proch strzelniczy!

Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.

Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przepuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.

środa, 17 maja 2017

Robert Seethaler - Całe życie

Robert Seethaler - Całe życie
Tytuł oryginału: Ein ganzes Leben
Data wydania: 22.05.2017
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 184





Ludzie nie potrafią juz czerpać radości z małych rzeczy. Najczęściej nie zauważamy tego co się dzieje dookoła nas, dopóki to nie zacznie dotyczyć nas samych. Kto chociaż na chwilę zatrzyma się i spojrzy w górę, na chmury gnane przez wiatr? Na zachodzące słońce? Na gwiazdy mrugające do nas z nieba? Na księżyc w pełni? Zapewne tylko nieliczni.

Główną postacią jest Andreas Egger.  Zwykły, prosty człowiek, mieszkający w samym sercu austriackich Alp. Znajduje w życiu szczęście, ale ono nie trwa wiecznie.  Jest świadkiem lawiny, która zasypuje jego dom. Traci wszystko. Owładnięty samotnością musi stawić czoła życiu, które od teraz nie jest już takie samo.  Świat dalej pędzi naprzód, pojawiają się pierwsze telewizory lecz Andreas zdaje się tego nie zauważać. Dla niego, to wszystko jest zbędne. "Całe życie" jest książką, która mogłaby opowiadać o jakimś artyście, ale zamiast tego opowiada życie zwykłego, szarego człowieka przez co nadaje jej prawdziwości. 

Dla kogoś, kto lubi książki opowiadające o czyimś życiu, nie nastawia się na zwroty akcji, na mnóstwo dialogów i na napięcie nie dające odejść od książki - ta pozycja będzie idealna. Książka pokazuje między innymi, że prędzej czy później będziemy potrzebować przy sobie obecności drugiej osoby, aby cieszyć się z nią najmniejszymi drobnostkami, podziwiać piękno otaczające nas dookoła i czuć ciepło jej ciała w zimną noc. Większość z nas nie myśli jak było kiedyś. Wystarczy nam, że mamy smartfony, laptopy, telewizory, produkty dostępne w sklepie. A kiedyś ludzie musieli sami wszystko wyhodować aby coś mieć, a i tak nie narzekali. Dziś wystarczy mała trudność, aby coś stało się dla nas bez sensu i trudno dostępne. Podczas czytania nawet nie wyłapałam tych momentów, nie zwracałam na nie większej uwagi, bo jakoś trudno mi sobie to wszystko było wyobrazić. Teraz dzień bez prądu jest tragedią. Wiem to po sobie. JAK TU NAŁADOWAĆ TELEFON?! Ludzie rozpaczają, narzekają. Andreas potrzebował jedynie świeczki. Po odłożeniu książki widzi się jej wartość. Gdy zaczyna się nad tym rozmyślać. 
Mimo iż taka literatura nie jest w moim guście i wiele razy chciałam ją odłożyć, to jestem zadowolona, że udało mi się jednak wytrwać do końca i dostrzec te sprawy.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte. 


Opis wydawcy:
Andreas Egger to prosty człowiek, który wiedzie spokojne, wypełnione fizyczną pracą życie w sercu austriackich Alp. Mężczyzna stara się nie odciskać piętna na otaczającej go naturze, ale ta nie zawsze okazuje mu swoją wdzięczność. Nic, nawet miłość, nie burzy ładu i monotonii jego codzienności. Gdy w dolinę wkracza cywilizacja, idylliczny świat nieodwracalnie się zmienia. Bo przecież jedyną pewną w życiu rzeczą jest zmiana

środa, 10 maja 2017

Peadar O' Guilin - The Call. Wezwanie

Peadar O' Guilin - The Call. Wezwanie
Tytuł oryginału: The Call
Data wydania: 11.04.2017
Wydawnictwo: Czwarta Strona





Wyobraź sobie, że masz 3 minuty i 4 sekundy na ocalenie swojego życia. Wydaje się, że to niewiele, ale jeśli jesteś zdeterminowana/-y, żeby przetrwać, to możesz przetrwać. Jeśli jesteś silna i nie ulegasz pokusom, również możesz przetrwać.

Młodzież przebywa w szkole przetrwania aby nauczyć się jak przeżyć Wezwanie. Nie każdy wraca stamtąd żywy, a ci, którym się to uda, najczęściej wracają z jakąś skazą. Sidhe wzywa ich na 3 minuty. W świecie Sidhe jednak czas płynie inaczej i te 3 minuty trwają bardzo długo. Nie możesz zostać złapany, nie możesz dać im się dotknąć i nie możesz dać się zmanipulować. Inaczej zginiesz.

Szczerze mówiąc to nie nastawiałam się na zbyt wiele. A nawet wyobrażałam ją sobie inaczej. Nie czytałam o niej wcześniej, jedynie to co jest z tyłu na okładce, a jest tego niewiele i nie mówi zbyt dużo o fabule książki. Ale zostałam całkiem mile zaskoczona. Historia okazała się ciekawa i wciągająca, sam wątek tej szkoły, przeżycia i wezwań został fajnie przedstawiony. Co do samych bohaterów. Jest kilka osób, których polubiłam. Jest nawet para homoseksualna, a ja lubię wątki lgbt w książkach i zawsze miło mi się o tym czyta. Zdecydowanie to było wielkim plusem w tej powieści. Te dziewczyny były takie urocze. Ale... miłostki nie są tu na głównym planie. Właściwie to są bardzo odległym wątkiem. Autor postawił na akcję i przetrwanie co jest zdecydowanie na plus. Ileż można czytać o słodkich parach? Nawet to się może przejeść. Także jeśli miałabym podsumować, to tak by to wyglądało: The Call jest bardzo dobrą powieścią młodzieżową. Z jednej strony pokazuje jaki silny potrafi być człowiek, a z drugiej jak szybko można go zmanipulować. Do czego można się skłonić jeśli chce się przetrwać. Nawet ludzie poturbowani przez życie potrzebują kogoś, kto uświadomi im jak bardzo są ważni. Że nadal są warci kochania. Ktoś, kto wygląda inaczej niż reszta zasługuje na to by żyć i być szczęśliwym. Nie można nikogo skreślać. Każdy jest ważny, każde życie jest czegoś warte. - To właśnie wyczytałam z tej książki. Także jak najbardziej ją polecam.



Opis wydawcy:

Co byś zrobił mając tylko chwilę, żeby uratować swoje życie, a zegar już zaczął odliczanie?
Trzy minuty
Wszyscy nastolatkowie wiedzą, że pewnego dnia znajdą się w przerażającej krainie, do której zostaną Wezwani.
Dwie minuty
Na nieznanym terenie ruszą za nimi bezwzględni łowcy, którzy zrobią wszystko, by ich dopaść i zabić.
Minuta
A Nessa nie może biegać. Czy mimo poraż​enia nóg ma szansę na przeżycie, kiedy przyjdzie pora jej Wezwania?
Czas ucieka…

piątek, 14 kwietnia 2017

Jonas Winner - Cela

Jonas Winner - Cela
Tytuł oryginału: Die Zelle
Data wydania: 26.04.2017
Wydawnictwo: INITIUM
Gatunek: thriller psychologiczny





Sammy wraz z rodziną przeprowadza się do Berlina. W schronie przeciwlotniczym należącym do willi, chłopiec znajduje uwięzioną dziewczynkę. Jest przekonany, że to jego ojciec ją tam przetrzymuje. Nie wie komu ma o tym powiedzieć więc postanawia, że sam ją uwolni, ale następnego dnia dziewczyny już tam nie ma. Chłopak jest przerażony tym, co jego tata mógł zrobić. Pewnego dnia Sammy budzi się z bardzo realnego snu i jest przerażony tym, że ma ubłocone stopy, ale jego matka nic takiego nie widzi. I teraz zaczyna się gra.

Autor zabiera czytelnika do niesamowicie mrocznego Berlina. Wraz z bohaterami przeżywa się mrożącą krew w żyłach historię. Tak samo jak Sammy byłam zdezorientowana do samego końca. Nie wiedziałam co jest prawdą, a co złudzeniem. "Cela" wciągnęła mnie w wir podejrzeń, ale i w obłęd. Nie podejrzewałam, że ta książka będzie tak dobra. Fani thrillerów i kryminałów powinni być zadowoleni.
Nie bez powodu na okładce jest maszynka do mięsa. Odgrywa ona tu dosyć istotną rolę (nie, nie robią kiełbasy z ludzi haha). Fabuła szokuje i uświadamia jaką bestią może być człowiek, do czego można się posunąć chcąc osiągnąć swój cel i jakie mogą być tego konsekwencje. Czasami przez to nawet nie zwraca się uwagi jakich szkód można narobić swojej własnej rodzinie. Długo się zastanawiałam co mogę napisać o tej książce oprócz: "o kurde, ale to było fajne". Szczerze mówiąc chyba nie będę potrafiła wyrazić jakie to było świetne. To trzeba samemu przeczytać. Chociaż bardzo bym chciała przekazać wam wszystkie emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania tej książki, to tak się nie da. Ciekawość, zdezorientowanie, adrenalina, ale również ekscytacja. Mój wewnętrzny psychopata jest nawet trochę usatysfakcjonowany. I pamiętajcie... prawda jest czasem wielką zagadką.



Opis wydawcy: 
Sammy ma jedenaście lat i właśnie przeprowadził się z rodzicami do Berlina. Jego nowym domem jest stara secesyjna willa z ogrodem. W schronie przeciwlotniczym należącym do posiadłości chłopiec dokonuje wstrząsającego odkrycia. W zamkniętej celi, szczelnie wyłożonej gumową folią, jest więziona przerażona dziewczynka, niewiele starsza od niego. Kiedy Sammy schodzi do bunkra następnego dnia, cela jest pusta, a po dziewczynce nie ma śladu. Chłopiec jest pewien, że istnieje tylko jedno wytłumaczenie tego wszystkiego: jego ojciec. Mroczna, duszna opowieść tocząca się pewnego upalnego lata, w której nie wiadomo, co jest obłędem, co manipulacją, a co rzeczywistością.

środa, 5 kwietnia 2017

WM. PAUL YOUNG - CHATA

WM. PAUL YOUNG - CHATA
Wydawnictwo: Nowa Proza
Tytuł oryginały: The Shack
Data wydania: 2.03.2017
Liczba stron: 304

"Wybierając niezależność zamiast relacji, ludzie stają się dla siebie zagrożeniem, obiektem manipulacji, przeszkodą albo etapem w drodze do szczęścia. Władza w waszym pojęciu to jedynie pretekst, żeby skłonić innych do robienia tego, co dla was wygodne"




Po czterech latach od zaginięcia Missy, Mackenzie dostaje list od samego Boga z zaproszeniem do chaty, w której prawdopodobnie została zamordowana jego córka. Mimo iż wie, że to może być pułapka, jedzie tam i na miejscu okazuje się, że to rzeczywiście Bóg go wezwał. 

"Narzucanie zasad, zwłaszcza w bardziej subtelnych formach, takich jak odpowiedzialność i oczekiwania, to daremna próba zamiany niepewności w pewność. I wbrew temu, co możesz myśleć, ja bardzo lubię niepewność. Reguły nie są w stanie zapewnić wolności, one mają jedynie moc oskarżania"

Powiem szczerze, że ta książka nie wywołała we mnie takich odczuć jak u innych. Owszem, fajnie się ją czytało, była ciekawa i mądra oraz zawiera dużo ważnych przesłań, cytatów, ale dla mnie ogólnie była taka obojętna. Trochę mnie też przytłoczyła ta boska mądrość. Jeden wątek mnie zdenerwował i po prostu wydawało mi się to takie absurdalne... ale nie mogę tego zdradzić, bo to będzie zbyt duży spoiler. Miałam ochotę wtedy walnąć się w czoło tą książką.

"Każda więź między dwiema osobami jest całkowicie wyjątkowa. Nie można kochać dwóch osób tak samo. To po prostu niemożliwe. Kochasz każdego człowieka inaczej, bo jest jedyny w swoim rodzaju i on w tobie również dostrzega twoją niepowtarzalność. Im lepiej się poznajecie, tym bogatsze stają się barwy waszej relacji"

Treść miała zmienić moje postrzeganie  Boga, umocnić w wierze i dać nadzieję, że po śmierci coś tam jednak jest i że będę mogła siedzieć na chmurce i pochłaniać ogromne ilości czekolady nie martwiąc się o swoją sylwetkę. Takie były opinie innych. Skoro już takie pochwały leciały nad tą pozycją, to pomyślałam - a czemu nie. Sprawdzę. Może i do mnie dotrze. Niestety. Nic się nie zmieniło we mnie w kwestii postrzegania Boga, nie wywarło na mnie to większego wrażenia, ale za to wyciągnęłam z niej kilka bardzo fajnych cytatów i fragmentów.


  



Dla osoby, która pokłada większą wiarę jeśli chodzi o takie sprawy, ta pozycja będzie idealna. Można znaleźć tu odpowiedzi na takie pytania jak: "Boże za jakie grzechy? Gdzie był Bóg jak działo się coś złego? Dlaczego Bóg pozwala na zabijanie, terroryzm?" itp. 
Żeby nie było, że nie jest to opinia pozytywna. NIE! Książka mi się podobała, nawet bardzo. Wyżej mówiłam tylko jak odebrałam morał.

"W waszym świecie wartość jednostki jest mniej istotna od trwałości całego organizmu: politycznego, ekonomicznego, społecznego albo religijnego. Najpierw jedną osobę, potem kilka, aż w końcu tysiące i miliony poświęca się łatwo dla dobra i dalszego istnienia tego systemu. W takiej formie czy innej jest to główna przyczyna każdej walki o przywództwo, każdego uprzedzenia,  każdej wojny i każdego nadużycia"

Jeśli bym czytała tę książkę i bym wiedziała, że jest to fikcja literacka, to bym powiedziała, że to jest fajny pomysł na powieść, oryginalny. Ciekawa, wciągająca historia pokazuje nam jak człowiek pod wpływem wiary może się zmienić i jak można okazać miłosierdzie nawet największemu wrogowi. 
Wiedząc, że jest to prawdziwa historia, nie chce mi się wierzyć, że coś takiego mogło się wydarzyć. 

"Zdarza się, że postanawiamy uwierzyć w coś, co normalnie uznalibyśmy za całkowicie irracjonalne. To nie oznacza, że naprawdę jest irracjonalne, tylko że z pewnością nie jest racjonalne. Może istnieje nadracjonalność: coś, co wykracza poza normalne definicje faktu albo logikę opartą na danych i ma sens tylko wtedy, gdy zobaczy się większy obraz rzeczywistości"

Czy polecam tę książkę? Jak najbardziej. 





czwartek, 30 marca 2017

Vi Keeland - Walka

Vi Keeland - Walka
Autor: Vi Keeland
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 24.03.2017

"Jest różnica między dobrym zawodnikiem, a świetnym. Ten drugi potrafi czytać z oczu przeciwnika i znaleźć jego słaby punkt".





MMA to brutalny sport. Zostawia blizny na ciele i duszy. Trzeba bardzo wiele treningów i wyrzeczeń, aby stać się niezwyciężonym. Za każdym razem jak wchodzą do klatki, narażają swoje życie. Taki był Nico do pewnego momentu. Jedna walka zmieniła całe jego życie.
Nico Hunter, uwielbiany przez wszystkich bokser po pewnym "incydencie" na ringu, postanawia zrobić sobie przerwę. Pewnego dnia jest zmuszony skorzystać z pomocy prawnej i tam poznaje Elle. Jak można się domyślić - tę dwójkę połączy coś wyjątkowego, ale nie wszystko jest kolorowe. Oboje mają za sobą ciężką przeszłość i oboje zrobili coś, co zmieniło ich życie.


"Znam ten wyraz twarzy aż za dobrze. Smutek. Wstyd. Pogarda dla samego siebie. To wszystko wraca do ciebie, gdy najmniej się tego spodziewasz. W chwili, gdy myślisz, że udało ci się to pogrzebać gdzieś głęboko w sobie, nagle wychyla z ukrycia swoją okropną głowę i znowu wracasz do punktu wyjścia. Znów czujesz ból, żal, poczucie winy. I proces uleczania zaczyna się od nowa".


Z zewnątrz Elle prowadzi całkiem poukładane życie. Dobra praca, ładne mieszkanie, spokojny facet. Ale to tylko otoczka, która skrywa mroczny sekret, a chłopak bardziej nadaje się na przyjaciela niż na partnera.
Kolejna pozycja Vi, która skupia się bardziej na historii niż na scenach erotycznych. I to jest fajne, bo niektórzy autorzy już zaczynają męczyć tym nadmiarem seksu. Keeland pokazuje jak można zrobić coś dobrze i nie przesadzić. Jeżeli jesteście tu trochę ze mną, to wiecie, że uwielbiam MMA i ta książka była dla mnie pozycją obowiązkową. Niestety mało tu było samych walk i treningów (nad czym ubolewam). Autorka bardziej skupiła się tu na szkodach psychicznych jakie mogą wywołać walki w klatkach i jak bardzo potrafi to zniszczyć człowieka. Elle staje się lekarstwem dla Nico, a on lekarstwem dla niej. Miłość potrafi zwalczyć demony przeszłości i uleczyć nawet najbardziej zranione serce.


"Czuję się tak, jakbym utknął w kiepskim filmie i na jednym ramieniu miał anioła, a na drugim diabła. Tylko że diabeł jest dwa razy większy od anioła, na dodatek niemego. Super, mam anioła niemowę".


W tej książce nie ma nic nowego, zaskakującego. Fabuła jest dosyć przewidywalna, nie ma za bardzo wzlotów i upadków. Niektórzy mogą ją uznać za nudną, ale mi się podobała. Jednak nie czytałam ją z zapartym tchem tylko tak wolno. Bo i tak było wiadomo co będzie dalej. Może to być historia na jeden wieczór, taka do przeczytania po czymś cięższym. Nie można mieć wobec tej pozycji zbyt dużych oczekiwań. Chciałam czytać też dla samych postaci. Nico to typowy samiec alfa, ocieka testosteronem, ale w środku jest czuły i uroczy, a Elle to super babka.


czwartek, 9 marca 2017

Jessica Khoury - Zakazane życzenie

Jessica Khoury - Zakazane życzenie
"Jeśli nie starczy ci wolności, by kochać - szepczę - to nie masz jej wcale".





       Dawno dawno temu żyła sobie dziewczyna imieniem Zahra. Była królową. Władała jednym z największych miast w historii. Niestety zły i potężny Szajtan uwięził ją w lampie i zrobił z niej niewolnicę. Od tej pory już nie była Zahrą. Była dżinnem i musiała spełniać zachcianki ludzi.

       Aladyn za pomocą magicznego pierścienia znajduje lampę z dżinnem i od teraz staje się jej Panem. Dopóki nie wypowie wszystkich trzech życzeń, Zahra jest zmuszona chodzić za Aladynem i przybierać różne formy aby nikt jej nie poznał. Dżinny i ludzie toczą wojnę więc te stworzenia nie mogą wejść do miasta.
       Dziewczyna dostaje ciekawą propozycję. Może dostać wolność w zamian za przysługę dla tego, kto ją uwięził.
       

"Jakaś część mnie więdnie, w głębi serca czuję jątrzący się ból. Jestem jak chwast wyrwany spośród róż. Jak kruk wypędzony z gołębnika. Jestem tu, gdzie moje miejsce, czy nie powinno mi to wystarczyć? Czy nie da mi to poczucia spełnienia? Namiastki szczęścia? Czy nie zdobyłam ważniejszej nagrody - wolności?"


       Po jakimś czasie na dodatek zdaje sobie sprawę, że zaczyna darzyć uczuciem swojego Pana, a i ona nie jest mu obojętna. Niestety dżinnom nie można kochać ludzi. Oboje muszą stawić czoła Szajtanowi, a ich uczucie może się okazać za słabe aby pokonać tak potężnego potwora.
       Cudna, magiczna i piękna książka o tym, że każdy zasługuje na miłość i pomimo tego jacy jesteśmy i jakie mamy wady, to zawsze możemy spotkać kogoś na swojej drodze, kto uświadomi nam, że również jesteśmy warci kochania. 


"Szczęście to nie jest sekret. Szczęście to mityczny konstrukt, sen, który wy, ludzie, śnicie, żeby przeżyć każdy kolejny dzień. Szczęście, to księżyc, a wy niczym słońce nie ustajecie w pogoni za nim, wciąż biegając w kółko i nie zbliżając się doń ani o krok. A jednak nigdy nie przejdzie wam przez myśl, że ta pogoń nie ma sensu"


       Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w tej książce, bo ma tak magiczną okładkę, że nawet przez chwilę nie wątpiłam, że treść może być gorsza. Okładka tylko wprowadza nas do tej cudownej treści. Autorka stworzyła coś zupełnie nowego i niespodziewanego.
Zahra pomimo tego, że ma wiele lat na karku czasem zachowuje się jak typowa nastolatka, ale zupełnie to nie przeszkadza. Aladyn natomiast specjalizuje się w złodziejstwie i lubi przebierać w kobietach, które bez problemu dają mu się uwodzić.
       Podobało mi się to jak stopniowo rozwijało się ich uczucie, a nie było takiego "bam" i miłość od pierwszego wejrzenia. Najpierw można zauważyć te mniejsze i większe czyny, poświęcenia, które powoli kształtują tę miłość.


"- Taka miłość to nie miłość.
 - A co ty wiesz o miłości?
 - Wiem, że to musi być wybór.
 - Och, mój naiwny złodzieju. - Przerywam na moment, by spojrzeć mu w oczy. - Miłość rzadko ma coś wspólnego z wyborem"


       Polubiłam też Kaspidę. Dziewczyna pomimo tego, że nie miała łatwo, poradziła sobie i dała popalić tym co na to zasłużyli.
       Więc bardzo wam polecam tę książkę, bo warto się zapoznać z tą historią i poznać tych bohaterów.

 

"Miłość nigdy nie jest zła. I tak jak powiedziałaś, nie jest wyborem. Ona po prostu się wydarza, a my jesteśmy wobec niej bezradni"


czwartek, 2 marca 2017

Konrad Kissin - Ćmy

Konrad Kissin - Ćmy
To nie będzie recenzja. To będzie krótka opinia, a zaraz dowiecie się dlaczego.






       Czytana książka powinna sprawiać przyjemność. Pozwolić przenieść się do innego świata i zaciekawić nas na tyle, że nie będziemy chcieli wracać do szarości dnia codziennego. W tym przypadku wolałam siedzieć w ciemnym pokoju, patrząc się w cztery ściany niż czytać. Z początku myślałam, że to zastój czytelniczy, ale nie. To po prostu niechęć do czytania tej powieści.
       Próbowałam. Starałam się przekonać i nie porzucać jej od razu. No ale nie wyszło. Pomimo zmuszania się do czytania, nie wciągnęłam się, a z każdą przeczytaną stroną miałam dość. Maksymalnie dałam radę przeczytać 10 stron, bo później nie chciałam do niej wracać przez cały dzień. Ani na drugi. Ani na trzeci. 
       Nawet nie mogę opowiedzieć wam o czym jest ta książka, bo po prostu nie wiem. Dotrwałam do 50 strony i postanowiłam, że dalej nie mam zamiaru się męczyć. Inne książki czekają. Szczerze mówiąc - ulżyło mi.
       Od początku czuję czy coś jest dla mnie czy nie, a tu od razu poczułam jakieś odrzucenie. Na dodatek styl autora doprowadzał mnie do szału, nie mogłam się do niego przekonać. Nie wiem jak to określić. Przekombinowane i tyle. 
       Zaczynałam od początku dwa razy i to wystarczy. Muszę się z nią pożegnać. I robię to właśnie teraz.

niedziela, 26 lutego 2017

Radosław Damian Dopierała - Usterka

Radosław Damian Dopierała - Usterka

Usterka - drobny błąd, nieoczekiwana wada w mechanizmie. To zwykle niewielka zmienna, która potrafi wywrócić wszystko do góry nogami. Mała wada ogromnego silnika sprawi, że ten przestanie działać lub będzie pracować inaczej niż do tej pory, nagła zmiana w zachowaniu człowieka, sprawi, że... on też się zmieni. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Usterka to książka, która zawiera dziewięć historii różnych ludzi. Łączy je jedno. Dziwne zdarzenia. Coś, czego nie potrafią wyjaśnić. Coś, co zmienia ich zachowanie, a czasem prowadzi do zguby.








       Pierwsza historia ukazuje płatnego zabójcę, który dostaje dziwne zlecenie. A mianowicie ma zabić... nieśmiertelnego mężczyznę. Misja wydaje się niewykonalna. Za każdym razem próba morderstwa kończy się fiaskiem. Ale morderca mówi, że na każdy sposób jest sposób i nie spocznie dopóki nie wykona zlecenia.
       Druga historia przedstawia pisarza, który na bazarze nabywa piękną, starą maszynę do pisania. Mężczyzna pomimo wszelkich starań, z każdą jedną odmową od wydawnictwa zaczyna w siebie coraz bardziej wątpić. Od kiedy posiada tę maszynę, odczuwa coraz większe przyciąganie do niej. Słyszy głosy, które nakazują mu na niej pisać, aż w końcu się im poddaje. Nie je, nie pije, nie śpi tylko cały czas pisze. Maszyna nie pozwala mu odejść, wysysa z niego energię oraz życie.

       Trzecia opowieść jest o drwalu, który ma styczność z... kosmitami. Pewnego dnia, a raczej nocy widzi coś dziwnego przelatującego w pobliżu jego domu. Później pracując w lesie wszystkich dosięga ból głowy i wymioty. Drwale nie mogąc pracować, wracają do domu.
       Czwarta historia jest o detektywie, który w swojej pracy napotyka dziwnego człowieka. Psychopata, który morduje ludzi z zimną krwią, przychodzi na posterunek i przyznaje się do winy. Nie widać u niego żadnej skruchy czy chociażby żałowania tego co zrobił, a jedynie zadowolenie. O co więc w tym wszystkim chodzi?
       Bohater piątego rozdziału jest uzależniony od telewizji. Pewnego dnia na jego kanałach można ujrzeć irytujący napis, który nie chce zniknąć pomimo wizyt różnych speców. A jest nim informacja "Przepraszamy za usterki". W końcu ekran zaczyna wyświetlać życie ludzi z okolicy. Mężczyzna chociaż nie chce oglądać tego co się dzieje w domach sąsiadów, to nie potrafi odejść od telewizora. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że tamten człowiek jest mu dziwnie znajomy, ale nie przypomina już człowieka tylko żywego kościotrupa.
       Szósta historia opowiada o dziewczynie zakochanej w wampirze i ślepo wierzącej w to, że on może być jej drugą połówką.
       Siódma opowieść przedstawia nudnego, zwykłego księgowego. A niezwykłe jest to, że pewnego dnia w pracy odwiedza go sam Lucyfer. Szatan jest manipulantem, ale Ralph zdaje się tego nie zauważać. Ktoś z boku pomyślałby, że są bardzo dobrymi przyjaciółmi.
       Ósmy rozdział należy do łowcy wampirów. Jest to zwykły człowiek, który postanowił urozmaicić swoje życie poprzez wybijanie krwiopijców. To nie jest Dean Winchester.
       I ostatnia, dziewiąta historia przedstawia psychologa i jego pacjenta, który twierdzi, że potrafi się przenieść do czasów dzieciństwa. Coś jak projekcja astralna. Lekarz myśli, że pacjent tylko to sobie wyobraża, bo ma stresującą pracę i zmęczenie płata mu figla... do czasu.

Jeśli przeglądacie moje stories na instagramie, to wiecie jak zachwycałam się tą książką. Dla mnie jest po prostu genialna. Od samego początku wciągnęła i zaskoczyła mnie mega pozytywnie. Wydaje się jakby autor nie miał problemów z napisaniem jej, tak lekko się ją czytało. Pomimo tego, że jest to książka grozy (takie info jest z tyłu okładki), to uśmiałam się przy niej. Śmieszne fragmenty, porównania - lubię to! Niektórym wychodzi to świetnie i dowodem na to jest ta książka. Dla mnie były zbędne i najmniej mi się podobały dwie historie. A chodzi o tę z dziewczyną zakochaną w wampirze i o łowcy wampirów. Nie zapadły mi w pamięci i musiałam sobie przypomnieć o czym są.

Reszta książki jest niesamowita i ma w sobie to coś. Proste lecz ciekawe opowieści lepiej pozwalają to sobie wyobrazić. Polecam Wam ją z całego serca!
Słowa autora na końcu wywołały u mnie uśmiech. Dziękuję ❤

Podsumowując: Każda z historii niesie ze sobą przesłanie. Między innymi to aby nie skreślać kogoś jeśli wygląda inaczej niż my. Czasem nie warto się uprzedzać patrząc tylko na okładkę. Nieraz wystarczy tylko okazać zrozumienie, a uśmiech potrafi zdziałać cuda.
       
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

piątek, 17 lutego 2017

Katy Evans - Manwhore +1

Katy Evans - Manwhore +1



  • Oddajesz komuś swoje serce, swoją duszę. Może jeszcze nie potrafisz tego przyznać sam przed sobą, a tym bardziej przed tą osobą, ale oddałbyś i zrobiłbyś wszystko, aby była szczęśliwa, ufała ci i widziała w tobie coś więcej niż płytkiego człowieka. Zmieniasz się dla tej osoby, zależy ci tylko na niej, pokazujesz i dajesz do zrozumienia, że pragniesz tylko jej, a następnie dowiadujesz się, że ona to wszystko wykorzystywała, aby napisać o tobie demaskatorski artykuł w swojej gazecie. Oszukała cię i zraniła. Wszystko spieprzyła.

    Rachel po czterech tygodniach w końcu ma możliwość aby zobaczyć się z Saintem. Gdy okazuje się, że zaprosił ją tylko dlatego, aby zaproponować jej pracę, czuje się trochę zawiedziona gdyż miała nadzieję, że może w końcu jej wybaczy. Dziewczyna jednak nie chce przyjąć tej propozycji ponieważ ciągle ma nadzieję, że ma u niego jakieś szanse. Od tego czasu stara się go odzyskać. Daje mu do zrozumienia, że żałuje tego co się stało oraz jak jej na nim zależy. 


  • "- Nie ufasz mi? Skocz w końcu, Rachel.

  • W moim głosie pobrzmiewa nutka strachu, kiedy pytam:
    - Złapiesz mnie?
    - Gdybyś miała co do tego pewność, nie byłby to skok, ale zwykły krok. Aby skoczyć, trzeba mieć wiarę".

  • Pierwsza część kończy się w takim momencie, że od razu chciałam więcej i nie mogłam się tego doczekać. I wiecie co się zmieniło? Gina przestała wkurzać! Ha! Evans jednak potrafi stworzyć główną bohaterkę, która nie wkurza. Rachel jest świetna. Cały czas się stara i udowadnia Malcolmowi, że jest dla niej całym światem.
    Mi osobiście ta część również się bardzo podobała. Na początku już nie mogłam się doczekać aż w końcu się pogodzą, moje serce się buntowało, bo chyba odczuwało emocje Rachel. Ale poprzedni tom bardziej trzymał w napięciu, w niepewności gdyż nie było pewności czy powstanie w końcu ten artykuł.
    To co mi przeszkadzało w 2 cz. to ilość scen erotycznych. Jak przez pierwsze 150 stron nie ma ich wcale, tak później jest ich zdecydowanie za dużo. W pewnym momencie zaczęłam je pomijać, bo już mnie trochę nudziły. W tym autorka zdecydowanie przesadziła. 
    Poza tym fabuła i to się dzieje (pomiędzy seksem) jest na tyle interesujące, że ta część również mnie usatysfakcjonowała.


  • Pomimo tego, że pierwsza część była lepsza, to Katy znowu mnie oczarowała. Emocje jakie towarzyszą przy czytaniu jej książek sprawiają, że chce się więcej i więcej. Ona zdecydowanie wie jak poruszyć serca i rozpalić w nich iskierkę żaru. A od iskry wszystko się zaczyna.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Kobiece :)

Copyright © 2016 Mój czytelniczy świat , Blogger